Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katja&Noah. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katja&Noah. Pokaż wszystkie posty

19.07.2017

Od Noah'a c.d Katji

Westchnął ciężko ignorując tylko słowa dziewczyny. Przeszedł raz jeszcze między swoimi każdemu posyłając wzrok mówiący, że właśnie dziś dostaną solidny wycisk. Taki, że będą się modlić o następny dzień do boga, który według tego mężczyzny nie istniał. Miał swoją teorię na ten temat, a mianowicie:
Bóg nie istnieje. To jest tylko wymysł zakonu, który współpracuje z dowódcami krajów by łatwiej było kontrolować ludzi. Bez tego owszem, byłby chaos - bo co komu z sześćdziesięciu lat życia?  Nic, a tak wierzą, że jak umrą będą mogli żyć dalej w innym miejscu. Są słabi i śmieszni swą bojaźnią. Pomasował skroń marszcząc nos i przymykając okno.
- Za mną marsz - rzucił doniosłym głosem, kierując się na plac przed koszarami. Rozkazał ustawić im się w szeregu w linii prostej. Gdy pewien chłopak ustawił się pod złym kontem, a brunet go wypatrzył to musiał robić karne pięćdziesiąt pompek na jednej ręce. Pozostałym zaś polecił robić tyle samo przysiadów w tempie jakim szatyn wykonywał pompki. Bacznie ich obserwował, bez emocji, po prostu je odłączał stając się innym człowiekiem.
- Skończone panie poruczniku!- zielonooki Niemiec wstał salutując mu. Reszta stała jak należy,  nawet dziewczyna, która kichnęła.
- Dobrze kamraci, teraz zaczniemy pewną zabawę - uśmiechnął się do nich przyjacielsko, jednak miał ukrytą intencje. Rozpiął swój mundur, pod którym znajdował się biały, męski top idealny do ćwiczeń. Pokazał tym samym nowym rekrutom pięknie wyrobione, mocne mięśnia. - Ponieważ praktyka czyni mistrza niż teoria, każdy z was jest wzajemnym wrogiem, ja również, ale to za chwile - zaczął  narzucając marynarkę na ramię. - Ten plac jest ostatnią bazą waszej zabawy, gdzie pewna osoba zmierzy się osobiście ze mną. Wpierw wytłumaczę na czym będzie polegać, a potem zasady. Tak więc, wszyscy dostaniecie ode mnie flagi prócz jednej osoby, jesteście nieparzyści także problemu nie widzę. Tłumacząc dalej, zadaniem tej osoby jest pokonanie was i zebranie wszystkich flag. Wy z kolei pojedynczo musicie rozstawić się po całym terenie i walczyć ze "zbieraczem". Kiedy zbierze wszystkie, pojawi się tu na placu i zmierzy ze mną. A teraz zasady: Jeśli osoba zbierając przegra w walce mając na koncie nie ważne ile flag, nie żyje i musi wystrzelić trzy strzały w powietrze w odstępach co pięć sekund. Wtedy wszyscy się zbieracie i zaczynamy zabawę od nowa losując kolejnego Zbieracza. Grać w nią będziemy tylko trzy razy, potem czeka was trening. Dwa strzały bez odstępu świadczą, że ktoś został zraniony, wymaga natychmiastowej hospitalizacji bądź ma poważny kłopot. Jeden strzał oznacza, że ktoś zebrał wszystkie flagi, a wy macie zebrać się na placu i nie przeszkadzać, jeśli tu będzie trwać pojedynek. Znaczyć będzie także, że gra została rozpoczęta i zbieracz wyruszył stąd w teren. Najważniejsza zasada, można obić twarz, ewentualnie złamać nos, ale nie wolno łamać kończyn, dźgnąć i doprowadzić do kalectwa. Możecie walczyć o miejscówki, zezwalam, aczkolwiek nie wolno wam chować się w budynkach. Zakazuje poddawania się, na wojnie wróg nie będzie was o to pytał, oraz zabraniam zakładania sojuszu jasne? Tak? To teraz uzgodnijcie między sobą, kto będzie Zbieraczem. Ta osoba zostanie ze mną, a wy ustawicie się w kolejce, otrzymacie flagi. Potem staniecie dookoła placu, a gdy strzelę będziecie mieć osiem minut by dotrzeć na swoje miejscówki- popatrzył po nich dumnym wzrokiem. - Życzę miłej zabawy - dodał tylko wyjmując z wewnętrznej kieszeni munduru mini flagi niemieckie. Można było je nawet schować do kieszonki na zegarek w jeansach. Wymiary ich to pięć na dwa i pół centymetra, dało się zauważyć iż zostały uszyte z różnych materiałów.

<Katja?  Opisz jak się bawiłaś, a ja potem opisze jaki wam wycisk zafunduje po zabawie c: >

18.07.2017

od Katji do Noah'a


W starej ekipie było mi tak dobrze... Znajomość z ludźmi, dobra reputacja, a przede wszystkim w porządku ułożony porucznik. Niestety doszły papiery iż jestem potrzebna gdzie indziej, moja wyprowadzka długo nie trwała. W głębi bałam się co może się zdarzyć w chwilach mi nieznanych. Wyruszyłam wraz z innymi wybranymi zawodnikami.
-Heh i jak sobie to wyobrażacie kamraci? - spytał jeden z kumpli.
-Ważne by trzymać gardę -odpowiedział uśmiechnięty kolejny. - A co ty o tym sądzisz Katja?
-Sama już nie wiem. Najgorzej będzie chyba się dostosować do nowych zasad - podrapałam się po karku czując troszku niezbyt mocne zdecydowanie. Twardo spoglądałam na ludzi uzbrojonych, którzy trzymali wartę zawzięcie, szczerze podziwiałam ich i to było moim celem.
Ta chwila podróży nie była ani długa ani wyczerpująca, jeszcze dzisiaj mam siły na trening pod okiem nowego dowódcy.
-Zapraszam tutaj - zostały nam przedstawione pokoje, łóżka dwu piętrowe i niewielka szafka obok.
-Baczność! - chwile po rozpakowywaniu rozległ się donośny głos, Jak to moje szybkie nawyki zeszłam z dwupiętrowego łózka i stanęłam na baczność. Ubrana byłam w grube spodnie z Moro oraz cienką białą koszulkę sięgającą tylko do połowy brzucha. Nie będę bielizny opisywać.
-Witajcie nowi kamraci w jednej z najważniejszej armii na tym terenie... - powoli zaczynał z ułożonymi z tyłu rekami. Ubolewałam nieco na to iż byłam jedyną dziewczyną w oddziale.
-Wyszykowani? Mam nadzieje, że za chwile widzimy się na dworze. - powoli podchodził spoglądając każdemu w oczy. Gdy przechodził blisko niestety ciało fizyczne odmówiło współpracy, straciłam kontrole i zmuszona byłam po prostu kichnąć, sprawiając iż złamałam punkt regulaminu baczności. Ale szybko postawiłam gardę.
-Przepraszam - rzekłam tradycyjnie, natomiast nie do końca byłam pewna czy powinnam się odzywać.

Noah?